Cukiernik i tancereczka, czyli tort Pavlovej

Balet na talerzu? Dlaczego by nie! Na taki teraz pomysł wpadł anonimowy (a raczej – historycznie niepewny) kuchcik, chcący swym słodkim dziełem uczcić personę jednej z najsłynniejszych, rosyjskich tancerek baletowych. Anna Pavlova to legendarny „umierający łabędź”, występujący prawie 100 lat temu w dedykowanym balecie. Ponoć występ Pavlovej zapierał dech w piersiach i powalał wdziękiem, lekkością i frywolnością. W podzięce i ku chwale talentu Pavlovej, występującej na objazdowych przedstawieniach w Nowej Zelandii – stworzono niezwykły wypiek, który słodyczą okraszał gorycz dramatycznego tańca, a fakturą przypominał tutu – wielowarstwową, tiulową spódnicę do klasycznych piruetów. Niestety, nie posiada spójnych informacji dot. tożsamości twórcy deseru. Biografowie wskazują na postać Berta Sachse, pracującego na stałe w australijski Perth. To ponoć on stworzył bezowy przysmak, suto dekorowany owocami i bitą śmietaną i podał go słynnej primabalerinie w (najprawdopodobniej) 1933 roku. Tak tez powstał tort pavlova, nazywany względnie tortem pavlovej którego nie znajdziemy w książce „przepisy kulinarne„. To nic innego, jak bezowa forma, do przygotowania której potrzebne są jajka, cukier i ocet. Wymieszane składniki trzeba piec w temperaturze mniej więcej 150 stopni Celsjusza przez 60 minut – do czasu, gdy na masie utworzy się cienka, brązowa, chrupiąca skorupka, a cały placek nabierze lekko popękanego, rozwarstwionego formatu. Najlepsze, bezowe placki to te, które są twarde z wierzchu i miękkie, ciągnące wewnątrz. Kiedy blat bezowy ostygnie – nakładamy na jego wierzch garść wybranych owoców (truskawki, nektarynki, mandarynki) i przykrywamy obfitą porcją bitej śmietany. Tort pavlova można dowolnie urozmaicać, dodając inne owoce, posypując startą czekoladą albo do bezowego blatu dodając ciut kakao. Najbardziej istotne jest to, by deser był słodki i delikatny, a lekkością wyglądu przypominał wiotką baletnicę wykonującą z niezwykła lekkością i gracją dosłownie najbardziej karkołomne piruety.

Comments are closed.